Najmłodszy mistrz sumowy w Polsce - historia Kuby Kowalewskiego

Najmłodszy mistrz sumowy w Polsce - historia Kuby Kowalewskiego

 

W naszym podcaście gościło już wielu wędkarzy, ale takiego gościa jeszcze nie mieliśmy. Kuba Kowalewski to 12-latek, który łowi większe ryby niż większość dorosłych wędkarzy w Polsce. 

Rozmawialiśmy z Kubą i jego tatą - Danielem Kowalewskim, o tym, jak zaczęła się ta wędkarska przygoda i dlaczego młody człowiek wybrał akurat sumy. To historia o pasji przekazywanej z pokolenia na pokolenie i o tym, jak dziecięca ciekawość może przerodzić się w prawdziwe mistrzostwo.

Przygotujcie się na fascynującą opowieść o najmłodszym ekspercie od wędkarstwa sumowego w Polsce.

Początek wędkarskiej przygody

Początki były wg nas podobne jak u wielu wędkarzy ( np u nas też tak było!), Kuba zaczął łowić już jako dziecko.

"Około czterech, pięciu lat, tak mi się wydaje" - odpowiedział Kuba na pytanie o swoje pierwsze wędkarskie doświadczenia. Podobno Kuba zabierał wędkę, nawet jak jechał gdzieś z mamą na wakacje!

To pokazuje, jak naturalnie rozwijała się ta pasja. Nie było żadnego przymusu czy specjalnych planów - po prostu dziecko naśladowało tatę, który sam przyznaje, że kocha wędkarstwo.

Pierwsze ryby to były klasyczne płotki łowione na robaczka u babci. Nic nadzwyczajnego, normalny start każdego młodego wędkarza. Ale już wtedy było widać, że to nie będzie przeciętna wędkarska historia. Kuba od początku był zabierany na prawdziwe wyprawy, nie tylko na spokojne łowienie przy brzegu.

Sumy jako pierwsza miłość

To co wg nas jest najlepsze w tej historii to to, że dwunastolatek mówi, że najbardziej lubi łowić sumy, bo "są trudne do złowienia". Większość dorosłych wędkarzy unika trudnych ryb, trudnych metod wędkarstwa, ogólnie człowiek unika trudnych decyzji.,a tu mamy dzieciaka, który je celowo wybiera.

Najbardziej lubię jak się je łowi. Raz, że są są trudne do złowienia plus ten klimat - wyjaśnił Kuba swoją motywację i nie jest przypadek - tata od początku zabierał go na łódkę i pozwalał holować prawdziwe ryby.

Jego ojciec przyznał szczerze, że miłość syna do łowienia sumów jest jego zasługą, bo sam poświęca tym rybom najwięcej uwagi.

To jest właśnie różnica między przeciętnym podejściem a tym, co stworzyło mistrza. Zamiast trzymać dziecko z daleka od trudnych sytuacji, tata od razu wrzucił go na głęboką wodę - dosłownie. Rezultat? Dwunastolatek, który czuje się pewnie z sumami na końcu plecionki.

Niesamowita akcja z ploperami

I tu jest moment, który nas totalnie zaskoczył. Widzieliśmy filmik, jak Kuba łowi sumy na plopery z powierzchni - to było coś niesamowitego.

Tata opowiedział całą historię, jak płynęli na wcześniej wytypowaną miejscówkę, ale płynąc zauważyli na wodzie spław suma. Zatrzymali się od razu…

Okazało się, że było to całe stado sumów żerujących na powierzchni. Dziesiątki, może setki ryb zbierających jakieś owady czy jętki z powierzchni wody. I tu właśnie Kuba pokazał klasę - bez wahania przeszedł na łowienie ploperami i zaczął wyciągać ryby.

To nie była płytka woda, jak moglibyśmy myśleć. To było głębokie miejsce, gdzie sumy po prostu wyszły na powierzchnię żerować. Taka sytuacja zdarza się raz na bardzo długo, ale trzeba umieć ją wykorzystać. Kuba wykorzystał perfekcyjnie.

Wagary. To co każdy z nas lubił najbardziej!

Szczerze? Pozazdrościliśmy Kubie jego harmonogramu. Na pytanie o wagary odpowiedział bez ogródek: "Na pewno sporo, bo jutro mam „kolejne wagary.

Z naszego doświadczenia wiemy, jak trudno jest pogodzić pracę z wyjazdami wędkarskimi. Kuba ma to szczęście, że może uczestniczyć w wyprawach po całej Polsce i Europie. Tata stara się planować wyjazdy tak, żeby jak najmniej kolidowały ze szkołą, ale priorytetem są warunki na wodzie.

"Zawsze pierwsze miejsce to jest okres jak wygląda woda i tak dalej, a drugie miejsce czy są wolne dni, jakieś okienka" - wyjaśnił ojciec Kuby. To profesjonalne podejście - najpierw warunki na wodzie, potem wszystko inne.

Dwa razy w roku organizują tygodniowe wyprawy, plus krótsze wyjazdy w kraju. To daje Kubie doświadczenie, którego większość wędkarzy nabiera przez lata. Efekt? Co tu dużo nie gadać… Dwunastolatek z umiejętnościami dorosłego eksperta.

Samotność młodego mistrza

Kluczowa sprawa, którą zauważyliśmy - Kuba jest osamotniony w swojej pasji wśród rówieśników. W klasie nikt nie łowi, ma tylko jednego kumpla z sąsiedztwa, który jeździ z nim na karpie i spinning.

To pokazuje, jak rzadka jest taka pasja wśród młodych ludzi, co jest trochę smutne. Podczas gdy rówieśnicy siedzą przed komputerami, Kuba spędza czas na wodzie, doskonaląc umiejętności łowienia najtrudniejszych ryb słodkowodnych.

Nie wiemy, jakie są reakcje kolegów z klasy na jego wędkarskie sukcesy, ale możemy się domyślać, że niewiele osób w jego wieku rozumie tę pasję.

To może być jednocześnie jego siłą i wyzwaniem. Z jednej strony brak rozpraszaczy pozwala mu się skupić na rozwoju umiejętności. Z drugiej strony, każda pasja potrzebuje społeczności, która ją rozumie i wspiera. Mamy dużą nadzieję, że w najbliższych latach się to zmieni. Już zauważamy sporą rzeszę nowych, bardzo młodych wędkarzy. Dzieje się to wg nas poniekąd przez młodych twórców internetowych choćby dzięki Tuszolowi, który swoją pracą nad rozwojem swojego kanału wędkarskiego przyczynia się w dużym stopniu do promowania wędkarstwa, bo spora rzesza osób oglądających jego kanał to ludzie młodzi.

Perspektywy na przyszłość

Patrząc na Kubę, widzimy przyszłość polskiego wędkarstwa sumowego. W wieku 11 lat ma już doświadczenie, które większość wędkarzy zdobywa przez dekady. Co więcej, ma coś bezcennego - naturalną intuicję i brak strachu przed dużymi rybami.

Jego tata wspiera go mądrze - nie ogranicza, ale też nie forsuje. Pozwala mu się rozwijać we własnym tempie, jednocześnie zapewniając dostęp do najlepszych łowisk i sprzętu. To idealna kombinacja.

Jeśli Kuba będzie kontynuował rozwój w tym tempie, za kilka lat może stać się jednym z najlepszych sumiarzy nie tylko w Polsce, ale i w Europie. Ma wszystko, czego potrzeba - talent, pasję, wsparcie rodziny i dostęp do świetnych łowisk.

Będziemy śledzić jego karierę z wielkim zainteresowaniem, trzymamy kciuki i czekamy na kolejne filmiki z jego wypraw! Może kiedyś to właśnie on będzie uczył następne pokolenia, jak łowić największe słodkowodne drapieżniki Europy.

FAQ

W jakim wieku Kuba zaczął łowić ryby?

Kuba zaczął łowić około 4-5 roku życia, najpierw naśladując tatę, a potem świadomie rozwijając swoje umiejętności.

Dlaczego Kuba wybrał akurat sumy?

To wpływ taty, który sam jest pasjonatem sumów. Od małego Kuba był zabierany na łódkę i mógł holować prawdziwe, duże ryby.

Czy Kuba ma kolegów wędkarzy w swoim wieku?

W klasie nie ma nikogo, kto łowiłby ryby. Ma tylko jednego kumpla z sąsiedztwa, z którym jeździ na karpie i spinning.

Jak często Kuba jeździ na wędkarskie wyprawy?

Dwa razy w roku na tygodniowe wyprawy plus krótsze wyjazdy. Terminy dostosowywane są do warunków na wodzie, a dopiero potem do kalendarza szkolnego.

Źródła
Wild Fish Stories Podcast, odcinek z Kubą Kowalewskim i jego tatą


Ta strona jest chroniona przez hCaptcha i obowiązują na niej Polityka prywatności i Warunki korzystania z usługi serwisu hCaptcha.