W najnowszym odcinku Wild Fish Stories Podcast gościliśmy Macieja Przybylskiego z marki Perch Profesor. To była rozmowa, która otworzyła nam oczy na trud w skalowaniu rękodzielnictwa wędkarskiego.
Maciej wraz z Panem Darkiem stworzyli markę, która dziś jest rozpoznawalna w całej Polsce. Ale jak się okazuje, duża firma wcale nie była ich pierwotnym celem. Historia zaczęła się od prostej potrzeby - stworzenia przynęty, którą będą mogli łowić lepiej niż dostępne na rynku, w mniej dostępnych miejscach i po prostu po swojemu!

Rozmawialiśmy o tym, jak wygląda droga od pierwszej foremki do marki, która dokonała ekspansji zagranicznej, i o problemach, które trapią współczesne rękodzielnictwo.
Prawdziwa geneza rękodzielnictwa
Nie spodziewaliśmy się takiej szczerości od razu na początku. Maciej wprost powiedział nam, czym różni się prawdziwe rękodzielnictwo od tego, co widzimy dziś na grupach facebookowych.
"Chciałem najpierw ja mieć przynętę, która mi się wymarzyła, a dopiero później tą przynętę oddać w ręce innych."

To jest właśnie ten idealny scenariusz, o którym rozmawialiśmy podczas nagrania. Rękodzielnik najpierw łowi, testuje, doskonali - i dopiero potem sprzedaje. Nie na odwrót. Maciej startował w zawodach, więc miał naturalną możliwość konfrontacji swoich przynęt z rzeczywistością. To dało mu przewagę nad tymi, którzy od razu rzucają się na sprzedaż.
Uznaliśmy, że to jest fundament prawdziwego rękodzielnictwa - własna potrzeba jako punkt wyjścia.
Crewneck "Dams Be Damned"
Wild Fish Stories
Bawełniana bluza crewneck z manifestem na plecach. Bo rzeka to żywy organizm, nie rów melioracyjny.
Problem współczesnych "rękodzielników"
I tu jest problem, który zauważyliśmy podczas rozmowy. Maciej bez ogródek opisał nam, co dzieje się w branży obecnie.
"Jednego dnia się chwalą, że jest wyrzeźbiona foremka. Za dwa dni te przynęty już są do kupienia."
Tempo jest szalone, ale jakość często kuleje. Ludzie myślą, że wystarczy skopiować kształt, dodać swój kolor i już mają produkt. Tymczasem prawdziwa przynęta to miesiące(jak nie lat!) testów, poprawek, doskonalenia.

Maciej trafnie zauważył, że ryby w gazie będą brać na wszystko - nawet na kawałek marchewki czy znaczek YouTube'a. Ale czy to znaczy, że każdy kawałek gumy to dobra przynęta? Oczywiście, że nie. Prawdziwa przynęta musi działać w różnych warunkach, dla różnych wędkarzy.
Nowa definicja sukcesu
Kluczowa sprawa, którą poruszył nasz gość, to ewolucja myślenia o sukcesie. Na początku wystarczało mu zrobić przynętę dla siebie. Dziś myśli globalnie.
"Ten sukces w branży to by było dla mnie stworzenie na pewno marki globalnej, już nie marki rozpoznawalnej tylko na polskim rynku."

To ma sens. Polski rynek ma swoje ograniczenia, szczególnie w tak niszowej kategorii jak przynęty na okonie. Żeby się rozwijać, trzeba myśleć o Europie, o rynkach zachodnich jak i północnych. To pokazuje dojrzałość myślenia biznesowego.
-Zauważyliśmy też, że Perch Profesor świadomie się nie rozdrabnia. Skupiają się na okoniach, maksymalnie pstrągach. To mądra strategia - lepiej być ekspertem w jednej dziedzinie niż przeciętniakiem w dziesięciu.
Filozofia uniwersalnej przynęty
Naszym zdaniem, to co wyróżnia Perch Profesor, to podejście do projektowania przynęt. Maciej opisał nam filozofię, która brzmi prosto, ale wymaga dużej wiedzy.
"Chodzi o ten właśnie taki wyższy cel, że to ma być przynęta, którą weźmie ten przeciętny bezbazowiec, co po prostu bywa sobie raz na jakiś czas nad wodą."

Jednocześnie zaawansowany wędkarz ma wycisnąć z tej samej przynęty maksimum. To trudne zadanie - stworzyć coś, co jest proste dla amatora, ale daje możliwości ekspertowi. Wymaga to głębokiego zrozumienia zarówno mechaniki przynęty, jak i psychologii różnych typów wędkarzy.
Szczerze? Uważamy, że to właśnie odróżnia marki, które przetrwają, od tych, które znikną po sezonie. Prawdziwa przynęta musi mieć duszę i przemyślany design.
Kolekcja · Wiosna / Lato 2026
Wiosna już jest.
Lżejsze niż zimowe, ale przemyślane pod teren — kieszenie tam gdzie trzeba, kroje które działają w woderach. Od łowiska po miasto.
Zalany rynek i wieczne poszukiwania
Z naszego doświadczenia po Targach Rybomania wyszedł ciekawy wątek. Michał zwrócił uwagę na absurdalną liczbę przynęt dostępnych na rynku, a jednocześnie ciągłe poszukiwania wędkarzy.
"Słuchajcie, no tych przynęt i tego wszystkiego jest jakaś absurdalna liczba. Ten rynek jest zalany i plastikiem, i woblerami i wszystkim i jednocześnie dalej ci ludzie szukają jakby czegoś nowszego, czegoś co jest lepsze."

Maciej wyjaśnił to pasją i rywalizacją między wędkarzami. Każdy chce łowić lepiej od znajomego, każdy szuka tej magicznej przynęty, która da mu przewagę. A że wędkarzy przybywa, a ryb ubywa, to presja jest jeszcze większa.
Zauważyliśmy też ciekawy trik targowy - przynęty pod lampami UV wyglądają spektakularnie, ale w normalnym świetle już nie. To pokazuje, jak łatwo "złapać" wędkarza na efekt wizualny. Prawdziwa jakość objawia się dopiero nad wodą.

FAQ
Jak rozpoznać prawdziwego rękodzielnika od kogoś, kto tylko chce szybko zarobić?
Sprawdź, czy autor przynęty sam nią łowi i testuje. Prawdziwy rękodzielnik ma historie, zdjęcia z łowisk, opinie innych wędkarzy. Unika tych, którzy sprzedają przynęty dzień po ich stworzeniu.
Dlaczego Perch Profesor nie robi przynęt perłowych, skoro jest na nie popyt?
"Pan Darek powiedział, że nie i koniec". Nie gonią za trendami tylko robią swoje
Czy warto inwestować w drogie przynęty rękodzielnicze?
Jeśli pochodzą od sprawdzonego producenta, który sam łowi i testuje - zdecydowanie tak. Prawdziwa przynęta rękodzielnicza często przewyższa masówkę jakością i przemyśleniem konstrukcji.
Jak przynęty UV sprawdzają się w praktyce?
Według Macieja, na większych głębokościach mogą robić różnicę, ale większość z nas łowi na płytkich wodach, gdzie efekt jest minimalny. Często to bardziej haczyk na wędkarza niż na rybę.
Źródło
- Wild Fish Stories Podcast, odcinek z Maciejem Przybylskim (Perch Profesor)
Podsumowanie

Rozmowa z Maciejem otworzyła nam oczy na prawdziwą naturę rękodzielnictwa wędkarskiego. To nie jest biznes dla każdego - wymaga pasji, cierpliwości i przede wszystkim własnego doświadczenia nad wodą.
Widzimy wyraźnie podział na prawdziwych rękodzielników, którzy najpierw testują nad wodą, sprawdzają, modyfikują, łowią, a dopiero potem sprzedają, oraz tych, którzy chcą szybkiego zarobku. Ci pierwsi budują marki na lata, ci drudzy znikają po sezonie.
Przyszłość należy do marek, które myślą globalnie, ale zachowują lokalną autentyczność. Chłopaki z Perch Profesor pokazują, jak można przejść od osobistej potrzeby do rozpoznawalnej marki, nie tracąc przy tym duszy rękodzielnictwa.
Zostaw komentarz